„Nie odwzorowuję natury…” rozmowa z Jakubem Warchałem

 

2 marca w Centrum Kultury w Gdowie odbył się wernisaż otwierający wystawę prac Jakuba Warchała. Pan Jakub jest mieszkańcem gminy od trzech lat, a od kilku miesięcy należy do grupy artystycznej Gdów-Art działającej przy Centrum Kultury. Zapraszamy na rozmowę z twórcą grafik, ilustracji do książek, fanem fantastyki i komiksu.

 

B.R-S: Wystawa w Gdowie, to już trzecia odsłona Pana prac?

J.W: Tak, kilka lat temu miałem wystawę w Krakowie, w Domu Kultury w Nowej Hucie Fort 49 i w czasie Chrzanowskich Dni Fantastyki. Moje prace można też zobaczyć stronie www.jakubwarchal.pl, którą mam nadzieję, w niedługim czasie uda mi się nieco odświeżyć, Zapraszam też na mojego Fb, gdzie można mnie znaleźć jako Ja-Kuba-Grafik.

B.R-S: Należy Pan do grupy artystycznej Gdów-Art, działającej od ubiegłego roku przy Centrum Kultury. Czy z zawodu jest Pan plastykiem? 

J.W: Nie, z wykształcenia i zawodu jestem ekonomistą, ale moje hobby to rysowanie. Od dziecka interesowałem się rysunkiem, grafiką, grafiką komputerową, później doszła pirografia i do dziś jest to moja pasja. Grafika i rysunek zawsze były obecne w moim życiu. Miałem kilka lekcji rysunku, ale głównie uczyłem się z książek, korzystałem ze szkoleń on- line. Wszystko na własną rękę.

B.R-S: Dlaczego nie zdecydował się Pan na studia artystyczne?

J.W: To skomplikowane. Przygotowywałem się nawet do egzaminu na ASP, ale jednak zrezygnowałem. Bez dodatkowych, prywatnych i kosztownych lekcji rysunku szanse są małe. Ekonomia była bezpieczniejsza. Po niej łatwiej znaleźć pracę.

B. R-S: I dziś pracuje Pan jako ekonomista?

J.W: Tak, obecnie pracuję w jednej z krakowskich korporacji jako starszy specjalista do spraw… tytoniu. Robię analizy finansowe, sprawozdania, współpracuję z ludźmi z różnych stron świata.

B. R-S: I codziennie dojeżdża do pracy do Krakowa…

J.W: To konieczność, ale już się z tym pogodziłem. Urodziłem się w Krakowie i tam, dokładniej w Nowej Hucie, mieszkałem przez 33 lata, ale okolice Gdowa znałem od dziecka, bo jeździłem tu z rodzicami i dziadkami nad Rabę. Moją żonę poznałem na studiach w Krakowie, ale to właśnie ona jest z tych okolic. Kiedy nadarzyła się okazja, kupiliśmy działkę na Jaroszówce i wybudowali dom. Teraz to moje miejsce na ziemi. 

B. R-S: Oglądając wystawę w Centrum, a także Pana stronę internetową widać, że dobrze czuje się Pan w świecie fantastyki…

J.W. To prawda. Prace odzwierciedlają moje zainteresowania literackie, czytam komiksy, fantastykę i to widać. Nie odwzorowuję natury, ale przelewam na papier to, co siedzi mi akurat w głowie, co podpowiada wyobraźnia. Na moich rysunkach zazwyczaj przedstawiam jakąś konkretną scenę – chcę, żeby się coś na nich działo, nawet jeśli nie widać tego na pierwszy rzut oka.

B.R-S: Czy planuje Pan związać swoją przyszłość zawodową z rysowaniem?

J.W. Moim marzeniem jest praca jako ilustrator książek czy twórca komiksów. Powoli zaczynam je realizować, ale wiem, że aby było to jedyne zajęcie za które można utrzymać rodzinę, to trudne do osiągnięcia.

B.R-: Ma Pan już na koncie jakąś pozycję?

J.W: Ilustracje są już gotowe, niektóre można zobaczyć na obecnej wystawie. Są to projekty okładek i kilka ilustracji do książek mojego taty: „Wiek żelazny”. Gdyby nie pewne perturbacje z wydawnictwem już moglibyśmy je oglądnąć jako część książki. Mam nadzieję, że tak się stanie niebawem. Gotowa do druku jest też inna, już całkiem moja autorska książeczka dla dzieci o Kocie Szprocie. Ilustracje do niej też można zobaczyć na wystawie. To bajka, którą wymyśliłem i opowiadam czasem na dobranoc moim dzieciom. Do szczęścia brakuje tylko wydawcy…

rozmawiała BRS

Wystawę można oglądać w godzinach pracy Centrum Kultury do 15 marca.

fragmenty z rozmowy z Dziennika Polskiego (tekst BRS)

Autor: admin

Udostępnij post na:

Skip to content