Nie każdy szef chce pracować 16 godzin na dobę

Pan Dariusz Kosiorowski w czasie Święta Ziemi Gdowskiej odebrał medal okolicznościowy przyznany Hurtowni AGA, w dowód uznania  przedsiębiorczości oraz jako podziękowanie za tworzenie miejsc pracy dla mieszkańców Gminy Gdów, prężną działalność, a także wsparcie inicjatyw lokalnych oraz owocną współpracę z samorządem gminnym.

Zapraszamy na rozmowę z właścicielem hurtowni, Panem Dariuszem Kosiorowskim. 

MG: Pana firma jest już pełnoletnia. A jak wyglądało jej „dzieciństwo”?
DK: Było bardzo skromne i niełatwe. Zaczynałem prowadzić firmę mając za sobą studia z zarządzania, ale żadnej praktyki, doświadczenia, kontaktów. Niestety studia nie przygotowują wystarczająco do pracy w większości zawodów, chociaż po latach żałuję, że nie do wszystkich przedmiotów przygotowywałem się należycie. Z perspektywy czasu, gdybym studiował teraz, chciałbym dowiedzieć się jak najwięcej, by wykorzystać cudzą wiedzę, a nie dochodzić do wszystkiego sam. To bardzo pracochłonne i kosztowne. Jednakże nic nie zastąpi praktyki i rad życzliwych nam osób. Nie miałem niestety mentora swojej pracy, więc metodą prób i błędów poznawałem arkana rynku spożywczego.

MG: Ale w końcu przyszły efekty…
DK: Tak, po 18 latach zatrudniam 80 pracowników w działach: administracji, obsługi klienta, logistyki i sprzedaży, firma stała się spółką, uporządkowałem formę prawną. Jestem dystrybutorem towarów od ponad 100 producentów, docieram do około 1000 stałych odbiorców.

MG:To kontynuujmy tę imponującą statystykę: co i komu sprzedaje Pana hurtownia?
DK: Jako firma posiadamy bardzo szeroki asortyment, przez co jesteśmy atrakcyjnym dostawcą. Nasza oferta przeznaczona jest dla sklepów spożywczych, monopolowych, delikatesów, placówek oświatowych, medycznych, cateringu, automatów sprzedających. Dbamy o klienta i koncentrujemy się na jego potrzebach. Dostosowujemy się do standardów panujących na rynku, staramy się być bardzo elastyczni w obsłudze. Oferujemy promocje, programy lojalnościowe, dwa razy w roku organizujemy jedne z największych na południu Polski targów spożywczych i wiele innych działań marketingowych, o których długo by opowiadać.

MG:Podejrzewam, że łatwiej prowadzić hurtownię np. materiałów budowlanych niż spożywczych…
DK: Rynek wprawdzie się stabilizuje, moja branża FMCG (produktów szybkozbywalnych– przyp.red.) to wciąż jedna z najtrudniejszych branż. Prowadząc hurtownię spożywczą nie wystarczy iść na 8 godzin do firmy; to ciężka praca wymagająca nie tylko wiedzy z dziedziny handlu, ekonomii, zarządzania, ale również umiejętności poruszania się w zagadnieniach prawnych, umiejętności stosowania ustaw, rozporządzeń i innych aktów prawnych, których jest z każdym rokiem coraz więcej. Mój dzień pracy ma co najmniej 16 godzin, a nawet gdy przychodzę do domu, niestety jest to tylko zmiana gabinetu.
Wracając do rynku spożywczego: firmy wysokokapitałowe z możliwością przeprowadzania fuzji z wieloma mniejszymi lub konkurencyjnymi firmami skutecznie doprowadzają do bankructwa małe i średnie przedsiębiorstwa. Niektórzy przedsiębiorcy nie mają pojęcia o zdrowych zasadach w handlu. Nastawiają się tylko na cel, a tym celem jest wyłącznie zysk lub wyeliminowanie z rynku konkurencji, a moja firma niestety lub „stety” stanowi na rynku sporą konkurencję w tej branży. Wciąż jeszcze mamy do czynienia z „kapitalizmem z wilczą mordą”, a nie z ludzką twarzą. Gdyby nie moi pracownicy, którzy niejednokrotnie wychodzą z inicjatywą, innowacyjnymi działaniami na rzecz firmy, tak szybki rozwój nie byłby możliwy. W związku z konsolidacją rynku podjąłem decyzję o przyłączeniu się do grupy zakupowej PSH „UNIA” zrzeszającej hurtownie z całej Polski z polskim kapitałem, co otwiera możliwość konkurencyjności rynkowej oraz promocji rodzimych firm.

MG: Widać, że lubi Pan swoich pracowników. Czy z wzajemnością?
DK: Większość zatrudniam od ponad 10 lat, a wielu od samego początku. Firma wprawdzie nie jest rodzinna, ale atmosfera zdecydowanie
tak. Pracownicy pomagają sobie nawzajem, a gdy ktoś znajduje się w trudnej sytuacji to zawsze dociera to do moich uszu, a wtedy staramy się pomóc. Jeśli komuś urodzi się dziecko – robimy zbiórkę dla szczęśliwego taty czy mamy, jeśli ktoś przestaje być w pełni dyspozycyjny np. w godzinach popołudniowych, proponuję zmianę stanowiska lub zmniejszenie godzin pracy. Zatrudniam głównie mieszkańców Gdowa i okolic, niestety w związku z migracjami społeczności lokalnej zmuszony zostałem do przyjęcia kilku osób z Ukrainy, na takich samych warunkach jak pracowników lokalnych. Inwestujemy w młodych, przyjmujemy na staże, organizujemy liczne szkolenia podnoszące kwalifikacje. Jeśli tylko chcą się uczyć, mają szansę na zdobycie zawodowej wiedzy i praktyki. Jestem świadomy, że mamy dziś rynek pracownika, a nie pracodawcy. By ludzie angażowali się w sprawy firmy, trzeba się o nich troszczyć. Niestety bardzo przeżywam problemy pracownicze te związane z firmą, jak i ich problemy osobiste. Jest to moja duża wada, która nie pozwala odciąć się od spraw „firmowych”, bo dla mnie firma to nie tylko pracownicy, ale i ich otoczenie.

MG: Wada?
DK: Tak, gdybym się tak nie przejmował, miałbym więcej czasu dla siebie i dla mojej rodziny. Dziećmi zajmuje się głównie żona. Z młodszą córką codziennie spędzam chwilę rano, bo odwożę ją do szkoły. Starsza to już licealistka mieszkająca w internacie, widujemy się tylko w weekendy. Staram się też wygospodarować trochę czasu na złapanie oddechu żeby pójść na basen czy pojeździć na rowerze, ukraść parę minut, żeby „posłuchać siebie”, ale zasadniczo pracuję na okrągło…

MG: Nie kusi Pana, żeby coś zmienić, albo zrezygnować?
DK: Nie, mam nawet plany na najbliższe kilka lat. Jeśli nie zdarzy się coś nieoczekiwanego, pewnie uda się je zrealizować.

MG: Zdradzi je Pan?
DK: Przede wszystkim muszę powiększyć magazyny. Nie mam na tyle odwagi, żeby wziąć ogromny kredyt i wybudować gigantyczne hale, raczej dobuduję do tego, co już istnieje. Może kiedyś zdecydowałbym się na inwestycję w strefie przemysłowej gminy, ale wciąż nie ma takich warunków, jakie by mi odpowiadały. Moja lokalizacja znacznie się poprawiła, ponieważ obok powstała obwodnica Gdowa, a jej uruchomienie to kwestia paru miesięcy. Dojazd do hurtowi będzie od strony obwodnicy, odciążona zostanie m.in. ul. Obrytka, myślę, że rodziny mieszkające przy tej ulicy znacząco odczują tą zmianę. Obserwując rozwój gminy jestem pod wielkim wrażeniem. Kiedy skończy się modernizacja Zarabia, na pewno będzie się tu nie tylko dobrze mieszkało i pracowało, ale i wypoczywało. Ale wracając do moich planów myślę też o stworzeniu sieci sklepów, ale w tej kwestii jeszcze nie narzucam sobie ram czasowych.

Rozmawiała
Barbara Rotter-Stankiewicz

 

Autor: admin

Udostępnij post na:

Skip to content