Letnie upały to dla większości z nas upragniony czas relaksu, jednak dla sieci wodociągowej oznacza stan najwyższej gotowości. Napełniane baseny, podlewane trawniki i rosnące zapotrzebowanie na wodę wystawiają lokalną infrastrukturę na poważną próbę. O tym, skąd biorą się problemy z ciśnieniem, jak zmiany klimatu wpływają na wydajność ujęć i co zakład planuje, by zapewnić gminie wodę na przyszłość rozmawiamy z TOMASZEM CAŁKĄ, prezesem Zakładów Gospodarki Komunalnej w Gdowie.
– Kiedy najczęściej pojawiają się problemy z ciśnieniem wody w sieci i co je bezpośrednio powoduje?
– Takie sytuacje mają miejsce przede wszystkim wtedy, gdy mamy słoneczną pogodę i wysokie temperatury. Mieszkańcy zaczynają wówczas intensywnie podlewać trawniki oraz napełniać przydomowe baseny, co wywołuje ogromne, nagłe rozbiory na sieci wodociągowej. Posiadamy określone wydajności stacji uzdatniania wody oraz konkretne przepustowości rurociągów, których nie da się w nieskończoność przekraczać. Stąd biorą się te problemy w okresie letnim.
– Czy przydomowe baseny są aż tak odczuwalnym obciążeniem dla infrastruktury?
– Tak, to obecnie potężne wyzwanie. Standardem stają się dziś duże baseny o pojemności od 25 do nawet 30 kubików. Wystarczy, że w ciągu jednej doby napełnią się tylko trzy takie obiekty w okolicy, a potrafią one pochłonąć całą wodę, która była przeznaczona dla pozostałych mieszkańców.
– Jak w takich momentach wyglądają priorytety zakładu i na co chcą Państwo najbardziej uczulić mieszkańców?
– Naszym podstawowym zadaniem jako spółki jest bezwzględne zabezpieczenie wody do celów socjalno-bytowych, czyli przede wszystkim do picia, przygotowywania posiłków i podstawowej higieny. Nasze komunikaty i apele o ograniczenie zużycia wydajemy z czystej troski o to, by każdy w gminie miał stały dostęp do wody. Chodzi o zwykłą solidarność sąsiedzką – by przez napełnianie basenu lub podlewanie trawnika przez jedną osobę, jej sąsiad po powrocie z pracy nie został pozbawiony możliwości zrobienia herbaty, ugotowania obiadu czy umycia dzieci.
– Wspominali Państwo o potrzebie budowania świadomości. Jak oceniają Państwo podejście mieszkańców do tego problemu?
– Najstarsze pokolenie jest z natury bardzo oszczędne, jeśli chodzi o gospodarowanie wodą. Największy problem widzimy w przedziale wiekowym od 20 do 45 lat, gdzie często dominuje przekonanie, że woda po prostu zawsze jest w kranie i nigdy się nie skończy. Dlatego tak ważny jest duży nacisk na edukację szkolną już od najmłodszych klas. Prelekcje czy wizyty dzieci na stacjach uzdatniania powinny mocno skupiać się na budowaniu świadomości, że uzdatniona woda to niezwykle cenny zasób, o który wszyscy musimy dbać. Pokazanie najmłodszym, skąd bierze się woda w kranie i z jakimi wyzwaniami się mierzymy, uczy odpowiedzialności.
– Zmiany klimatyczne dotykają nas wszystkich. Jak susza wpływa na ujęcia w Gdowie i jak możemy na nią wspólnie reagować?
– Charakter opadów drastycznie się zmienił – deszcze bywają rzadkie, ale niezwykle gwałtowne. Po nich następują długie okresy suszy hydrologicznej, przez co nasze studnie głębinowe tracą wydajność. Aby skutecznie przechwytywać ten okresowy nadmiar wody, jako zakład planujemy pilną budowę nowych zbiorników retencyjnych na terenie Gdowa. Ogromne pole do działania mają tu jednak sami mieszkańcy, którzy mogą odciążyć sieć, gromadząc deszczówkę do celów ogrodowych. To idealny moment, by skorzystać z programów dotacyjnych wspierających domową retencję. Przypominamy również, że montaż przydomowego zbiornika naziemnego lub podziemnego do łapania deszczówki nie wiąże się ze skomplikowanymi formalnościami budowlanymi, więc każdy może wdrożyć to rozwiązanie na własnej działce.
– Czy zakład planuje większe inwestycje strategiczne i czy w związku z nimi mieszkańcy muszą liczyć się ze wzrostem rachunków?
– Tak, przygotowujemy gigantyczny projekt budowy alternatywnego ujęcia wody na rzece Rabie w systemie brzegowym i drenażowym, wraz z nową stacją uzdatniania. Inwestycja ta pochłonie między 40 a 50 milionów złotych. Wspólnie z samorządem intensywnie zabiegamy o środki zewnętrzne, by ruszyć z pracami w ciągu najbliższych dwóch lat i trwale zabezpieczyć gminę. Jeśli chodzi o ceny, woda niestety będzie drożeć na całym rynku. Wynika to z kilkukrotnego wzrostu kosztów energii i środków chemicznych oraz z nadchodzących, kosztownych dyrektyw unijnych wymuszających badanie nowych parametrów czystości. Tym bardziej kluczowe stają się codzienne nawyki w naszych domach: używanie zmywarek, montaż perlatorów, dwudzielne spłuczki czy zakręcanie wody przy myciu zębów. Te małe kroki w każdym gospodarstwie domowym nie tylko składają się na ogromną różnicę w skali całej gminy, ale także pozwalają samym mieszkańcom na realne oszczędności w domowym budżecie.
Rozmawiał: Damian Linczowski



