„Pomysły były różne… może w przyszłym roku jeszcze je wykorzystamy”- rozmowa z twórcami zwycięskiego witacza ze Stryszowej

W pierwszym konkursie organizowanym przez Gminę Gdów na najciekawszy witacz dożynkowy, wygrał witacz ze Stryszowej. Zapraszamy na rozmowę z przedstawicielami twórców zwycięskiego dzieła: Panią sołtys Stryszowej Teresą Kominiak, panią Joanną Wojas, panią Elżbietą Zdebską i panem Zdzisławem Marciniakiem.

Proszę nam  opowiedzieć co przedstawia stworzony przez Państwa witacz,  i skąd pomysł na taką akurat scenkę?

Przystępując do konkursu witaczy  postawiliśmy sobie za cel zrealizowanie naszego pomysłu tak, by uwzględnić dwa podstawowe kryteria. Po pierwsze – położenie naszej miejscowości, a po drugie historię powstania osady.  Kierując się tymi kryteriami chcieliśmy zaprezentować naszego witacza w formie konstrukcji nawiązującej geometrycznie do kształtu góry. Symbolikę tą ukazujemy poprzez skośny bok i część poziomą, czyli zbocze i szczyt góry.  Modele,  które zostały wykonane, to postacie Tatarskie, gdyż legenda głosi, że to Tatarzy osiedlili się na tym terenie i dali początek osadzie Stryszowskiej. Postacie wystylizowaliśmy zgodnie z istniejącą na ten temat wiedzą historyczną. Przedstawiają wojowników tatarskich: konnego i pieszego.

Z czego zrobiony został Wasz witacz?

Używaliśmy materiałów ekologicznych: drewno, słoma, siano, sznurek, skóra i tkaniny. Ważną dla nas sprawą było samodzielne wykonanie całości, tak by nie zlecać specjalistycznym firmom ani warsztatom wykonywania żadnych usług. Uważamy, że zgłaszając się do tego typu konkursów ważne jest wykonywanie wszystkich prac metodami domowymi, tak by każdy mógł coś wnieść i zrobić to co umie. Uznaliśmy, że lepiej wykonać wszystko własnoręcznie, aby nasza ekspozycja prezentowała się naturalnie.

Kto wpadł na pomysł wzięcia udziału w konkursie?

Zrobiliśmy zebranie Rady Sołeckiej. Zdecydowaliśmy, że chcemy spróbować naszych sił. Poprosiliśmy o pomoc osoby, które sądziliśmy, że nam pomogą, ze względu na swoje umiejętności i tak się zaczęło.

Czy od początku wiedzieliście Państwo, że to będą Tatarzy?

Pomysły były różne, nie będziemy o nich mówić, bo nie wykluczone, że może w przyszłym roku jeszcze je wykorzystamy. Po pierwszym spotkaniu daliśmy sobie parę dni na przemyślenie sprawy, każdy miał wrócić z jakimś pomysłem, i w czasie następnych spotkań wyłonił się pomysł do zrealizowania.  Tak naprawdę zanim ruszyły prace spotykaliśmy się jeszcze 3-4 razy, aby wszystko omówić, ustalić ostateczną wersję.

Czy dużo mieszkańców wsi włączyło się w pracę?

Sporo, myślę, że około 20 osób. Jednak trudno to policzyć, bo na spotkania przychodziła pewna grupa ludzi, ale jak ktoś już się zaangażował , to w praktyce pomagali wszyscy jego domownicy.

Czy był jakiś podział obowiązków?

Tak najogólniej mówiąc, jedna grupa przygotowała teren, bowiem musieliśmy nawieźć ziemi, aby można było witacz postawić w wybranym miejscu, Pan Zdzisław zajął się konstrukcją i napisem, a Panie wypełnieniami, szyciem ubrań dla naszych manekinów, zdobieniami.

Co było najtrudniejsze?

Chyba wyskalowanie całości, aby wszystkie elementy do siebie pasowały. Nie wszystko udało się zrobić za pierwszym razem tak aby nas satysfakcjonowało. Wybór miejsca też był trudny, zmienialiśmy go, potem trzeba było przygotować podłoże. Jeśli chodzi o pracochłonność to wycinanie liter zajęło mnóstwo czasu, podobnie głowy postaci, które plecione były jak koszyk.

Jak zachęciliby Państwo, do udziału w konkursie, mieszkańców innych wsi, którzy w tym roku nie stanęli do walki?

Nie wiem czy trzeba będzie ich zachęcać przy drugiej edycji. Myślę, że witacze, które powstały mówią same za siebie. Dużo ludzi się przy nich zatrzymuje, robi zdjęcia, ludzie o nich rozmawiają. Ponadto praca przy witaczu to dobra zabawa, oderwanie od codziennych spraw, jednoczy ludzi zaangażowanych w pracę nad konstrukcją. Dla niektórych pewnie nie bez znaczenia pozostaje fakt, że przewidziano atrakcyjne nagrody dla zwycięskich wsi.

Czy od początku Państwo mieli nadzieję na wygraną?

Na początku nawet nie myśleliśmy o zwycięstwie. Choć pomysł był, to w czasie realizacji, pewne założenia ulegały zmianom. Dopiero jak postawiliśmy naszych Tatarów, gdzieś w głowie pojawiły się myśli, że wyszło super i możemy powalczyć o nagrody.

Dziękuję za rozmowę

Dziękujemy.

[Not a valid template]

Autor: admin

Udostępnij post na:

Skip to content