O gdowskim morsowaniu w rozmowie z Panią Julią Tańculą

Morsowanie stało się ostatnio w Polsce bardzo modne. Również w Gdowie zawiązała się podobna grupa, której wejście do zimnej wody nie jest straszne. O gdowskim morsowaniu rozmawiamy z Panią Julią Tańculą.

MG: Od kiedy morsujecie w Gdowie, skąd w ogóle pomysł na zimową kąpiel w Rabie?

JT: W Gdowie morsujemy od początku grudnia poprzedniego roku, czyli zaczęliśmy jeszcze przed największą modą w naszym kraju, jak to nazywamy, na narodowe morsowanie.  Lubimy wyzwania i aktywne spędzanie wolnego czasu, a że stoki narciarskie są zamknięte, jak i wiele innych miejsc gdzie można ciekawie spędzić czas, to wreszcie udało nam się zorganizować grupę chętnych i zrealizować pomysł, który mieliśmy w głowach już od dłuższego czasu.

MG: A dlaczego akurat Gdów?

JT: Jest nam tutaj po prostu wygodnie. Mamy miejsce na ognisko, przy którym można się ogrzać i upiec kiełbaski, dużo miejsca na rozgrzewkę i nie jest głęboko, więc i dzieci mogą na spokojnie morsować z nami. Wiem, że dla niektórych niski poziom wody może być wadą, natomiast nie narzekamy, bo wystarczy lekko kucnąć i już jesteśmy zanurzeni cali.

 MG: Ile obecnie osób liczy Wasza grupa?

JT: Obecnie grupa na facebooku liczy ok 65 osób, za każdym razem dołącza ktoś nowy, więc grupa się rozrasta. Często mieszkańcy Gdowa, wychodzący na spacer nad Rabę, widząc nas, chcą dołączyć kolejnym razem i pytają o szczegóły. Grupa jest dość liczna. Oczywiście jednorazowo jest znacznie mniej osób. Teraz trzeba pamiętać, że musimy zachować odstępy, że nie możemy się licznie gromadzić, więc morsujemy w mniejszych grupach. 

MG: Jak często się spotykacie?

JT: Założenie jest takie, aby spotykać się co tydzień, w niedzielę do południa w Gdowie a dodatkowo w tygodniu umawiamy się również na inne zbiorniki wodne w okolicy. Dzięki temu, że grupa jest dość liczna, zawsze można znaleźć chętnych do spontanicznego morsowania, nawet w nocy, z czołówkami i na zbiornikach, gdzie lód trzeba rozbijać siekierą.

MG: Jak długo trwa sezon na morsowanie?

JT: Chyba trudno tutaj wskazać konkretne terminy, ale myślę, że od jesieni do marca. Oczywiście w tym okresie wahania temperatur są różne, od wielkich mrozów, jak niedawno, do całkiem ciepłych dni, gdzie ściągnięcie kurtek, było bardzo przyjemne, a słońce sprawiało wrażenie, że to letni, a nie zimowy poranek, ale pewnie znajdą się i tacy, którzy uznają morsowanie tylko w bardzo ciężkich warunkach. 

MG: Ile wynosi temperatura wody i na jak długo wchodzicie do rzeki?

 JT: W przypadku Raby, gdzie rzeka ciągle płynie jest to ok. 2/ 3 C. Dotychczas, rekordowa temperatura powietrza, przy której się kąpaliśmy to – 11 C, przy dużej ilości śniegu, wtedy atmosfera była wyjątkowa.

Stawiamy na rozsądne podejście, więc za pierwszym razem sugerujemy żeby zacząć od 1-3 minut w wodzie, żeby sprawdzić jak zareaguje nasz organizm. Później możemy przedłużać ten czas i w granicach rozsądku, pobijać kolejne własne rekordy, ale oczywiście nie ma między nami konkurencji, a cieszymy się z każdej nowej osoby, która chociaż na moment się przełamie i do nas dołączy. Natomiast średnio jest to 5 – 10 minut.

MG: Proszę podać kilka wskazówek dla początkujących, jakby ktoś chciał do Was dołączyć.

JT: Zapraszamy oczywiście wszystkich chętnych, którzy chcieliby do nas dołączyć i spróbować takiej formy wyzwania. Przede wszystkim należy upewnić się, że nie ma żadnych medycznych przeciwwskazań do morsowania, najlepiej po rozmowie z lekarzem, albo poczytać na ich temat w internecie. Ze sobą warto zabrać strój kąpielowy, buty do wody lub klapki, bo podłoże jest kamieniste, ręcznik, matę, która ułatwi nam przebieranie i izoluje od podłoża, a także termos z gorącą herbatą. Jeśli ktoś przyjdzie w niedzielę do południa, udzielmy potrzebnych wskazówek, jeśli ktoś chce zacząć sam, można pytać nas o rady na naszej facebookowej grupie. Ważne, aby pamiętać, że morsowanie zaczynamy od rozgrzewki, która już wstępnie oswaja nas z temperaturą, a następnie wchodzimy do wody. Nie wchodźcie do wody sami, zawsze bezpieczniej jak jest z nami druga morsująca osoba. 

MG: Dlaczego warto morsować?

JT: Każdy ma pewnie inne powody, dla niektórych jest to dobre wyzwanie i kształtowanie charakteru, dla innych, chęć poprawy odporności, ale jest wiele innych medycznych zalet, które są naukowo udowodnione i wskazują pozytywny wpływ morsowania na nasze zdrowie. Jednym z najbardziej odczuwalnych elementów jest bardzo dobry humor i  mnóstwo energii na całą resztę dnia. Dodatkowo poprawia się nasz metabolizm, regenerują mięśnie, ujędrnia się skóra oraz pobudzone jest krążenie krwi.

MG: Dziękuję za rozmowę i bardzo ciekawą lekcję o morsowaniu.

JT: Ja także dziękuję. Chciałabym przy okazji wspomnieć, ponieważ jesteśmy tuż przed Finałem Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, że gdowskie morsy też wspierają WOŚP. Z zachowaniem zasad reżimu sanitarnego będziemy morsować też w najbliższą niedzielę, a po wyjściu z wody zamierzamy wesprzeć Orkiestrę. Rzeka jest długa, jestem przekonana, że miejsca starczy dla każdego morsa. Na koniec, chciałabym zachęcić do dołączenia do naszej grupy FB (zobacz tutaj

 

Autor: admin

Udostępnij post na:

Skip to content