Chciałabym zatańczyć w „Dziadku do orzechów”- poznajmy Marlenkę Daniec

Marlenka Daniec, mieszkanka Gminy Gdów, to uśmiechnięta 10-latka, która uwielbia rysować, recytować, śpiewać, ale nade wszystko kocha balet. Dotychczas była uczennicą Szkoły Podstawowej w Niegowici, jednak naukę w klasie w czwartej rozpoczęła, w nowej szkole, w nowym miejscu, bowiem w tym to wieku rozpoczyna się nauka w I klasie Ogólnokształcącej Szkole Baletowej im. Ludomira Różyckiego w Bytomiu.

To nie była łatwa decyzja, cały czas się zastanawiamy jak sobie córka poradzi w nowej szkole, w nowym środowisku, z dala od domu, i jak my sobie poradzimy z tą rozłąką. Będziemy spędzać razem czas tylko w weekendy-mówi Pani Agnieszka Daniec, mama Marleny – jednak zdawaliśmy sobie sprawę, że jeśli córka ma się rozwijać dalej w balecie, a wiemy, że ona tego pragnie, że to jej wielkie marzenie, musieliśmy zrobić krok naprzód.

Do tej pory chodziłam na lekcje baletu do Krakowa, do jednej ze szkół baletowych. Ćwiczyłam dwa razy w tygodniu, od pięciu lat. Zawsze podobał mi się balet, i kiedyś powiedziałam mamie, że chciałabym spróbować tak tańczyć. Już na pierwszej lekcji bardzo mi się spodobało- wspomina swoje początki z tańcem Marlenka.

Jako mała dziewczynka Marlenka chodziła za mną i często powtarzała, że też by tak chciała tańczyć jak kobiety, które widziała w telewizji czy książkach, prosiła, aby jej wyszukiwać w internecie filmiki z lekcji i pokazów baletu. Była ciekawa wszystkiego co łączy się z tematem, jak tancerki są ubrane, jak się rozgrzewają, jak robią szpagat. Z czasem zaczęła oglądać z nami opery i spektakle teatralne, na razie tylko w sieci, i to ją zachwycało: taniec, stroje, muzyka, bohaterowie. Tłumaczyłam jej, że, aby tak tańczyć to długa droga, ogrom pracy i wytrwałości, wiele wyrzeczeń, prób, czasem bólu fizycznego, ale nic jej nie zniechęcało. Kiedy jeszcze chodziła do przedszkola zapisaliśmy ją na zajęcia z baletu, aby posmakowała tego, o czym tak marzyła. I faktycznie ją to oczarowało-opowiada Pani Agnieszka.

Marlenka zapytana co lubi robić w wolnej chwili, bez wahania odpowiada, że rysować, najchętniej rysuje ludzi.  Nie jest w tym zajęciu odosobniona, gdyż zarówno jej młodszy brat, jak i mama podzielają tą pasję.

Od zawsze Marlena chciała występować na scenie. Pierwsze kroki przed publicznością stawiała w przedszkolnych i szkolnych konkursach recytatorskich i wokalnych,  zdobywając często pierwsze miejsca. Jak sama przyznaje dobrze się czuje na scenie, choć przed występem czasem przychodzi trema. I choć nie brała nigdy udziału w konkursach tanecznych, baletowych, nigdy nie było ocenianie to jak tańczy, pokonała stres i zdała egzamin do szkoły baletowej.

Do tej pory, zajęcia na które uczęszczała córka, miały za zadanie wprowadzić dzieci w świat tańca, pokazać na czym polega balet, zarazić pasją. I tak faktycznie było. Marlenka pokochała ten taniec- mówi mama dziewczynki- Wiemy, że na tym etapie zajęć osiągnęła już wszystko co mogła. To były głównie zajęcia dodatkowe, po szkole, traktujące balet bardziej hobbistycznie niż zawodowo. Teraz będzie w profesjonalny sposób zajmować się tańcem, będzie ćwiczyć codziennie pod okiem wybitnych nauczycieli. Już od roku zastanawialiśmy jak można pokierować córkę w tym kierunku, sprawdziliśmy różne szkoły baletowe, szukaliśmy informacji kto prowadzi zajęcia, opinii osób, które się w tych szkołach uczą albo już je skończyli. Nauka w tej szkole trwa 9 lat, i jak w każdej szkole podstawowej oraz liceum nauczane są wszystkie przedmioty zgodnie z programem edukacyjnym, nauka zaś zwieńczana jest egzaminem maturalnym oraz dyplomem zawodowym. Dodatkowo każdego dnia odbywają się zajęcia zawodowe takie jak taniec klasyczny, taniec ludowy, historia tańca oraz rytmika. Państwowych szkół baletowych w Polsce jest tylko pięć, reszta to prywatne jednostki. A ta w Bytomiu ma naprawdę świetną renomę, i wierzę, że, ta szkoła da jej szansę wejść w ten świat. Rozmawiając z różnymi osobami o pomyśle przeprowadzki Marleny, słyszeliśmy niejeden głos, który odradzał nam tę decyzję, bądź poddawał w wątpliwość, że to marzenia Marleny. Wręcz słyszałam, że to my pchamy dziecko na siłę, nie rozumiejąc że przymuszanie dziecka do czegokolwiek przynosi zupełnie odwrotne skutki od zamierzeń. Ja wiem, że córka jest zakochana w tańcu, i nie chcemy jej podcinać skrzydeł już na początku, tylko dlatego, że mamy obawy. Aby dostać się do tej szkoły przeszła egzamin wstępny, który tak naprawdę był pierwszym sprawdzianem predyspozycji do tańca. Dziecko na takim egzaminie ruchowym jest oceniane przez grono pedagogiczne, czy ma warunki do tego typu tańca, koordynację, muzykalność i elastyczność. Ten egzamin z pozytywnym wynikiem utwierdził nas w przekonaniu, że córka ma do tego talent, że to nie tylko nasze wyobrażenia i nadzieje. My jako rodzice dołożymy wszelkich starań, aby nasze dzieci mogły pójść drogą którą sobie obiorą, ale jaka to droga  to już ich wybór. Wiem, że to co wybrała Marlena nie jest łatwe, ale będziemy ją zawsze wpierać w każdej sytuacji. Ciężko mi patrzeć jak czasem dorośli nie dają dziecku szansy,  jak podcinają skrzydła, choćby brakiem zainteresowania, obojętnością czy złym słowem. Jestem za tym, aby motywować dzieci, zachęcać do podejmowania prób, i realizacji marzeń. Wiem, że nie zawsze to jest możliwe ani też łatwe, ale trzeba próbować.

Autor: admin

Udostępnij post na:

Skip to content