„Poczułem się tu jak u siebie…”

Zapraszamy na rozmowę z Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem– doktorem nauk medycznych, prezesem Polskiego Stronnictwa Ludowego, posłem ziemi tarnowskiej, byłym ministrem pracy i polityki społecznej, którego ostatnio coraz częściej spotkać można w Gdowie i okolicach.

 

– Zadomowił się już Pan na ziemi gdowskiej?

– Podolany i Gdów, dzięki mojej żonie Paulinie, stały się dla mnie drugim domem. To tutaj spędziliśmy pierwsze tygodnie życia naszej córeczki Zosi. Także teraz, w szczycie kampanii wyborczej, staramy się wpadać w każdej wolnej chwili. Dzięki moim wspaniałym teściom, nie tylko ja, ale i moi najbliżsi, poczuli się tu jak u siebie. Zresztą rodzina Kosiniaków- Kamyszów pochodzi z Powiśla Dąbrowskiego. Daleko nie mamy… Dopiero co wszyscy razem bawiliśmy się na gdowskim Zarabiu podczas Festiwalu Podpłomyka Plebańskiego.

 

– Związki z Gdowem miał już Pan jednak wcześniej. To dzięki Panu udało się utworzyć Uniwersytet Trzeciego Wielu dla seniorów, a wiele matek otrzymało „kosiniakowe”.

– To PSL, gdy byłem ministrem pracy i polityki społecznej, zapoczątkowało politykę rodzinną, której kontynuacją jest program 500+. Nie tylko udało nam się stworzyć politykę senioralną, budować nowe żłobki czy przedszkola, ale też wprowadzić 1000 zł miesięcznie przez rok po urodzeniu dziecka, które potem zostało ochrzczone przez dziennikarzy „kosiniakowym”. Mało kto o tym dziś pamięta, bo nie chwaliliśmy się tym specjalnie. Zawsze tak było w PSL, że woleliśmy pracować, niż się przechwalać. Tutaj, w Gdowie, udało się też powołać Uniwersytet Trzeciego Wieku, który działa bardzo prężnie. W całej Polsce powstało ich ponad 500!

– Skąd u Pana takie przywiązanie do małych ojczyzn?

– Wychowano mnie w tradycji ruchu ludowego. Mój dziadek Władysław (to po nim mam imię), w kampanii wrześniowej 1939 roku służył w 13. Pułku Ułanów Wileńskich, walczył w partyzantce. Po wojnie wrócił do rodzinnych Bieniaszowic w gminie Gręboszów, gdzie z babcią prowadził gospodarstwo tuż obok ujścia Dunajca do Wisły. Tam urodził się mój tata. Rolnikami byli również rodzice mojej mamy – prowadzili gospodarstwo w Sieteszy na Podkarpaciu. Na Powiślu Dąbrowskim dorastałem, ta tradycja mnie ukształtowała. Do dziś, w końcu czerwca, nasza rodzina spotyka się na ojcowiźnie z sąsiadami i przyjaciółmi przy figurze Najświętszego Serca Pana Jezusa.

– Skończył Pan medycynę, ale wciągnęła pana polityka. Nie brakuje czasem kontaktu z pacjentami, lekarskiego kitla?

– Pewnie, że brakuje. Szczególnie po takich wydarzeniach jak Światowe Dni Młodzieży, gdzie przez kilka dni wraz z innymi wolontariuszami ze Stowarzyszenia Św. Eliasza dbaliśmy o zdrowie pielgrzymów z całego świata. Z drugiej strony ten kontakt z pacjentami wciąż mam, bo nie ma dnia, żeby ktoś nie dzwonił z prośbą o poradę czy informacje, do jakiego lekarza powinien się zwrócić. Do tego dochodzą prace nad reformą służby zdrowia, które od wielu miesięcy prowadziliśmy wspólnie z ekspertami. Tak powstał nasz „Pakt dla Zdrowia”, który przedstawiłem wszystkim liderom partyjnym. Uważam, że służbę zdrowia można naprawić tylko ponad politycznymi podziałami. Każdy rzepki skrobać sobie tu nie może.

– Co znalazło się w waszym „Pakcie dla Zdrowia”?

– Bez większych pieniędzy nic w służbie zdrowia się nie zmieni. To wiedzą wszyscy, tylko nikt nie mówi, skąd wziąć te środki. My proponujemy przesunięcie 2 proc. ze składki rentowej na zdrowie. To da dodatkowe 12 mld zł, które można przeznaczyć na zwiększenie liczby personelu medycznego, co powinno rozładować obecne kolejki oraz pozwolić na podwyżkę wynagrodzeń szczególnie pielęgniarek i położnych, ratowników medycznych, diagnostów czy fizjoterapeutów. Oni zarabiają dziś dramatycznie mało w porównaniu do ciężkiej i odpowiedzialnej pracy, którą wykonują.

– Ale to nie jedyna Pańska propozycja na wybory?

– Naszym sztandarowym projektem jest „Emerytura bez podatku”, czyli zwolnienie wszystkich seniorów z płacenia podatków i składek. Uważam, że seniorzy swoje podatki już zapłacili, a to pozwoli podnieść emerytury i renty średnio o ok. 400 zł miesięcznie. Rocznie to ponad 4 tys. zł więcej w portfelach seniorów. Obiecaliśmy im to, kiedy zbieraliśmy podpisy pod projektem ustawy. Poparło go wtedy ponad 140 tysięcy osób i dotrzymamy danego im słowa.

– Macie też propozycje dla przedsiębiorców…

– Dla nas planowana przez rząd na przyszły rok podwyżka ZUS do 1500 zł jest nieakceptowalna i może doprowadzić do bankructwa tysiące polskich firmy. Dlatego przedstawiliśmy projekt „Dobrowolny ZUS”. Dzięki niemu każdy przedsiębiorca sam decydowałby, czy stać go na opłacanie składek czy nie. O wszystkich propozycjach programowych można przeczytać na moim Facebooku .Nasz program zatytułowaliśmy „Łączymy Polaków”, bo tak naprawdę to jest mój główny cel w polityce. Dużo rozmawiam z mieszkańcami ziemi gdowskiej i Polakami w różnych zakątkach naszego kraju, o tym co nas cieszy i o tym co nas martwi. Słyszę od nich, że głównym grzechem PO i PiS jest głęboki podział wśród nas. A przecież Polska nie jest ani PiS-u ani Platformy. Jest naszym wspólnym dobrem. Chciałbym na nowo przywrócić w niej jej braterstwo i połączyć znów Polaków.

Rozmawiała Barbara Rotter-Stankiewicz

Autor: admin

Udostępnij post na: